Jak to się wszytsko zaczęło

Marka Tahina pojawiła się w Warszawie w 2018 roku, choć pomysł na nią kiełkował w nas dużo wcześniej. Chcieliśmy stworzyć miejsce kultu jedzenia, takie, w którym każde danie będzie niosło ze sobą znaczenie i historię. Jednoczące ludzi ciekawych świata, otwartych na inne kultury, głodnych wiedzy i nie bojących się próbowania nowych smaków. Ta myśl przewodnią towarzyszy nam prywatnie od samego początku, tacy byliśmy o dzielnie i tacy jesteśmy razem od 11 lat. 

Uważamy, że to wy i my jesteśmy Tahiną - ludzie, którzy ponad wszystko cenią jakość i dobre produkty, którzy oprócz mechanicznego zjedzenia zastanawiają się nad tym kto, dlaczego i po co ugotował to danie, którzy cenią historię i koncept, którzy nie chcą chodzić w miejsca po prostu modne, a swoje kroki kierują do oryginalnych, smacznych lokalizacji z duszą. Na Wilczej czy w innym miejscu zawsze będziemy z równą atencją dbać o jakość i wasze zdrowie. 

Dawno dawno temu… 

A nasza historia - historia Marty i Ouca, choć względnie nudna, zaczęła się w 2009 roku na studiach. Nie było orientalnych wypraw, z których przywiozłam Ouca, nie było spektakularnych porwań ani parzenia kawy na piaskach pustyni. Była za to kawa "plujka", plucha i dużo ciekawości. 

Skoro mamy już ten wątek za sobą, a na pewno chcieliście już o to od dawna zapytać lub już to zrobiliście, to przejdźmy do jedzenia. 

Czy Ouce gotował od kołyski? Nie. Na pewno dużo jadł, jego ciotki, sąsiedzi i przyjaciele gotują nieziemsko! Mama choć nie lubi gotować, to też przyrządza pyszności. Cała kultura arabska kręci się wokół jedzenia. O jedzeniu się mówi, myśli i nim żyje. Po wielu latach wojen, ataków i zamachów, jedzenie jest jedną z nielicznych rzeczy, które w Iraku nie zmieniły się i są ostoją społeczeństwa. 

Ouce nawet nie gotował po przyjeździe do Polski. Cała pasja gotowania pojawiła się po skończeniu MBA i uświadomieniu sobie, że zawrotna kariera w biurze przy biurku nie należy do jego szczytu marzeń. Dodajmy do tego jeszcze wiele mniej przyjemnych rasistowskich sytuacji ale nie ma co rozwodzić się nad prozą życia.

Po wyjeździe do Poznania zaczęliśmy naszą przygodę z gotowaniem - gwoli wyjaśnienia Ouce gotuję, Marta testuje, nigdy na odwrót. A przynajmniej nigdy na odwrót dobrze się to nie kończy. 

W Poznaniu Ouce zaczął pracę w Winiarni pod Czarnym Kotem, która jest kultowym miejscem na mapie Grunwaldu i całego miasta. Polecamy odwiedzić to miejsce! 

W tym czasie również zaczęły się targi pod chmurką i warsztaty kulinarne. Po 2 latach wróciliśmy do Warszawy i kontynuowaliśmy naszą jedzeniową przygodę. Były targi nad Wisłą, Targ Śniadaniowy, eventy, catering i wiele innych. Przymierzaliśmy się do własnej restauracji dość długo, szukaliśmy miejsca i zespołu, aż w końcu zabrakło wymówek i stało się! Powstała Tahina na Wilczej, a niedawno też Tahina private, która jest połączeniem naszej słabości do sztuki polskich artystów ze sztuką kulinarną.